HAWAJE
02:37
CHICAGO
06:37
SANTIAGO
09:37
DUBLIN
12:37
KRAKÓW
13:37
BANGKOK
19:37
MELBOURNE
23:37
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki - Przez Świat I » Wyjazd do Maroko
Wyjazd do Maroko

Sławomir Renk


25 lipca pojechaliśmy do Imlil. Droga z Asni początkowo jest asfaltowa, ale potem zamienia się w coś, co przypomina koryto rzeki. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby coś nadjechało z przeciwka - nie sposób tam zawrócić. W Imlil zatrzymaliśmy się na noc obok schroniska CAF-u (10 DH od osoby). Chłopak z obsługi wyjaśnił nam, co i jak z chodzeniem po górach, objaśnił mapę i zaproponował trasę. Potem spędziliśmy kilka miłych chwil w kawiarence z miejscowymi przewodnikami (nota bene, jeden z nich znał kilka polskich zwrotów, a barman liczył po polsku). Według oficjalnej taryfy muły kosztowały 75 DH za dzień, a przewodnik 150 DH (ale żąda się odpowiednio 100 i 200 DH). Z własnego doświadczenia wiemy, że zarówno muły, jak i przewodnik, są całkowicie zbędni. Nie dawajcie wiary tym, którzy będą was usiłowali przekonać, że bez tego absolutnie nie dacie sobie rady. Za to na pewno niezbędna jest mapa, którą podobno można kupić w biurze turystycznym w Imlil (otwarte od 900), ale właściciele często bywają w górach i biuro jest zamknięte na cztery spusty. Nam udało się odkupić mapę od jednego przewodnika za 100 DH. Rano wyruszyliśmy do schroniska Neltnera. Całą trasę pokonaliśmy w ok. 6 godzin, co nas bardzo zdziwiło, gdyż spodziewaliśmy się, że będzie gorzej. Na dole było upalnie, zaś przy schronisku było bardzo zimno i siąpił deszcz (deszcz padał regularnie codziennie po południu). Kawa w schronisku kosztowała 3 DH - nie można przesiadywać tu zbyt długo. Na szczyt Ibel Toubkal wychodzi się o 6:00 rano, kierując się na lewo od schroniska i w górę. Wejście zajmuje ok. 5 godzin, a zejście 3 godziny. Jeszcze tego samego dnia doszliśmy do Lacd'Ifni. Stanowczo odradzam tego typu pomysły, gdyż zmuszeni byliśmy przedzierać się przez morenę jeziora w całkowitych ciemnościach i byliśmy kompletnie wyczerpani. Przełęcz Tizi'n Ouanoumss nie wydaje się być taka wysoka, jaka jest w rzeczywistości, ale widok z niej jest cudowny. Woda w jeziorze jest ciepła, więc można sobie popływać. Nawet tutaj można kupić wszechobecną coca-colę, ale nie liczcie na to, że butelki, które zostawi wam pewien dziadek i po prostu sobie pójdzie, to jest prezent. Gdy już je wypijecie, wrzucicie plecaki na plecy i ruszycie, to nagle on wyrośnie przed wami jakby spod ziemi żądając po 10 DH za butelkę. Po kilku godzinach drogi doszliśmy do Amsouzarte, gdzie zatrzymaliśmy się na noc na małym prywatnym placyku (40 DH za 3 namioty). Obok jest Cafe ze strasznie hałasującym agregatem. Tam również można się rozbić. Następnego dnia przeszliśmy przez Tizi'n Ououraine do Azib Likemt. Miejsce na biwak znajduje się po prawej stronie potoku wśród skał. Wioska składa się z kilku glinianych chałup i jest zupełnie odcięta od świata. Dalej, idąc w górę wioski wzdłuż doliny, dochodzi się do męczącego podejścia na Tizi'n Likemt (ok. 4 godz. drogi). Z przełęczy do wioski Tacheddirt jest jeszcze następne dwie godziny marszu. Przed wioską jest rozejście szlaków: w prawo i w lewo leci trawers. My poszliśmy w prawo, co nie było najlepszym pomysłem i zmusiło nas do przedzierania się przez dzikie zbocze. Spróbujcie w lewo. Po dojściu do drogi zatacza się łuk w lewo i wchodzi na główną dróżkę, prowadzącą do "centrum". Przy kranie z wodą znajduje się schronisko i sklepik (mając 50 DH można kupić w nim wszystkie towary). Schronisko jest prywatne. Można dostać nocleg za 10 DH za osobę (jeżeli ktoś chce - można spać na dachu). Do dyspozycji jest kuchnia gazowa, na której można gotować do woli. Gospodarz częstuje miętową herbatą, za co potem liczy sobie 10 DH. Dalej zamierzaliśmy w ciągu dwóch dni dotrzeć do Setti Fatmy i rzeczywiście zabrało nam to tyle czasu, a to dlatego, że w pewnym momencie rozdzieliliśmy się i odnalezienie się zajęło nam sporo czasu. Wyszliśmy rano, a około godz. 14:00 osiągnęliśmy wioskę Timgiust, a potem minęliśmy kilka następnych (tu skończył się zasięg naszej mapy). Jedna grupa szła górą- ciągle trawersem nad korytem rzeki, a druga samym korytem - obie wersje prowadzą do celu. Pierwsza grupa musiała się zatrzymać na nocleg na trawersie (jak się rano okazało, do Setti Fatmy brakło 40 min. drogi), a druga dotarła do wioski. W wiosce jest mnóstwo sklepików, kramów i barów. Można tu wymienić wszystko i okazyjnie dostać ładne rzeczy, np. kamienne maski, dzbanki na herbatę itp. Z parkingu odjeżdżają autobusy do Marakeszu (o godz. 1700?) oraz taksówki, które zabierają 6 osób + kierowca. Płaci się za taksówkę 15 DH od osoby + dodatkowe 10 DH za przystawanie w celu zrobienia zdjęć. Dojeżdża się do Bab Er Rob, skąd jest jeszcze kawał drogi na kemping.




Warning: mysql_num_rows(): supplied argument is not a valid MySQL result resource in /usr/local/apache/www/htdocs/swiatpodrozy.fr.pl/a.php on line 176
Źródło: TravelBit

TravelBit Tekst pochodzi z książki
wydanej przez Agencję Travelland
prowadzonej przez
Centrum Globtroterów TravelBit

 warto kliknąć

<< wstecz 1 2 3 4 5 6 7 8


w Foto
Przewodniki - Przez Świat I
WARTO ZOBACZYĆ

RPA: Wzgórza Kapsztadu
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

AUS i PNG 3; Sydney, miasto fascynujące
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl