EMS 2: Nordkapp - Finlandia
| Tomasz Widawski
|
|
 |
Koło Podbiegunowe |
Ranek wita mnie pogodny i rześki (czyt. chłodnawy). Przede mną ostatni etap - jakieś 550 km do Nordkapp. Szybkie pożegnanie z Włochami, sprawdzam jeszcze przed wyjazdem poziom oleju. Zaczęło go jakoś wyraźniej ubywać. Dolewka. Kawałkami tektury zasłaniam wloty chłodnic, gdyż wskaźnik TEMP Trampka nawet przy regularnej „setce” w tej temperaturze nie osiąga żądanego poziomu. Myślę, że przez to bierze olej.
Odwiedzam wioskę św. Mikołaja i po raz pierwszy mijam Koło Podbiegunowe Północne, czyli równoleżnik 66°33’N w fińskim Napapiiri. Podzielam słowa mojego poprzednika - nie warto się zatrzymywać. Niby przechodzi przez nie Koło Polarne, ale Finowie zrobili z tego cepelię. Brakowało mi tylko ciupag. Uciekam stamtąd szybciutko.
 |
Dalej droga przebiega przez coraz to bardziej karłowaty las, zaczyna się powoli tundra i północna część fińskiego pojezierza usianego wręcz jeziorami. W Finlandii jest ponad 120 tysięcy jezior. Każde inne. Każde urocze. Po drodze Tankavaara – muzeum płukania złota z samorodkami, których niestety nie można dotknąć. Dalej Ivalo, w którym drogowskaz oznajmia, iż do Murmańska stąd już tylko 330 km; następnie Inari z „morzem północy” – wspaniałym jeziorem Inarijärvi o wymiarach 40 x 110 km. Tankując tu przeżyłem swój „Przystanek Alaska”. Na stację nagle spokojnie weszło stado reniferów. Zamarłem i zgłupiałem. A one sobie spokojnie poszły wolnym krokiem dalej do centrum. Nikt nie trąbi, nikt nie próbuje ich przepędzać. Przechodnie nie zwracają na nie w ogóle uwagi. Widać, że jest to codzienność. Renifer jak ma ochotę to stoi sobie na drodze godzinkę, a wszyscy cierpliwie czekają.
 |
Strachu tak naprawdę można się najeść spotykając łosie. Wiem, bo wychodząc z zakrętu wyhamowałem tuż przed stojącą dorodną trójką tych zwierząt. Przeszły z obu stron prawie ocierając się o motocykl. A wyglądają naprawdę groźnie. Widoki niesamowite, kiedy to droga wije się cienką, naturalną groblą pomiędzy zatokami tegoż samego zbiornika. Ruch wyraźnie coraz mniejszy. Zwraca uwagę podwójne mianownictwo na znakach drogowych – po fińsku i w języku Saamów, rdzennych mieszkańców Laponii.
Finlandia to kraj płaski, położony w niekończących się lasach. Na północy jest kompletnym pustkowiem. Osady co 100 km, krajobraz monotonny i długie wielokilometrowe proste, na których nie można szaleć, bo renifery i łosie potrafią pojawić się na środku drogi znikąd. Samochód jeden na kwadrans.
Przed granicą z Norwegią tankuję, gdyż za chwilę wjadę do kraju, w którym E95 kosztuje 6 PLN, a chleb do 20 PLN. Przekroczenie granicy polega na zwolnieniu do 70 km/h. Witaj zatem upragniona NORGE!!!
Źródło: informacja własna
|