HAWAJE
07:27
CHICAGO
11:27
SANTIAGO
14:27
DUBLIN
17:27
KRAKÓW
18:27
BANGKOK
00:27
MELBOURNE
04:27
Ogłoszenie niepłatne ustawodawcy Serwis wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu: utrzymania sesji zalogowanego Użytkownika, gromadzenia informacji zwiazanych z korzystaniem z serwisu, ułatwienia Użytkownikom korzystania z niego, dopasowania tresci wyswietlanych Użytkownikowi oraz tworzenia statystyk ogladalnoœci czy efektywnoœci publikowanych reklam. Użytkownik ma możliwoœć skonfigurowania ustawień cookies za pomocš ustawień swojej przeglšdarki internetowej. Użytkownik wyraża zgodę na używanie i wykorzystywanie cookies oraz ma możliwoœć wyłaczenia cookies za pomoca ustawień swojej przegladarki internetowej. /// Dowiedz się więcej
 
Mapy: | Afryka | Ameryka Pd. | Ameryka Pn. | Antarktyda | Australia | Azja | Europa | Polska
  ŚwiatPodróży.pl » Przewodniki - Przez Świat I » Assam i Arunaczal Pradesz
Assam i Arunaczal Pradesz

Katarzyna i Andrzej Mazurkiewiczowie


Stolica dystryktu East Siang jest chyba najmniej ciekawa. Położona na nizinie nad rzeką Siang (Brahmaputra), zamieszkała jest przez plemiona Adi. Głównym zajęciem mieszkańców jest rybołówstwo.

Autobusy z Alongu wyjeżdżają o 7 rano (bilet kosztuje 30 Rs) i dojeżdżają do Pasighatu po czterech godzinach jazdy. Zatrzymaliśmy się w hotelu Santosh, płacąc 100 Rs za pokój 2-osobowy.



Pasighat-Dibrugarh

Rannym autobusem wyjechaliśmy do leżącego już w Assamie Oyramghatu (około godzina jazdy), a stamtąd promem popłynęliśmy do Dibrugarhu. Prom płynie raz dziennie, cena biletu 30 Rs, czas przeprawy 4,5 godziny (w drugą stronę 9 godzin).

Z miejsca, do którego przybija prom, do Dibrugarhu dojeżdża się jeepem (cena od osoby 20 Rs). Wjeżdżając do Assamu należy sobie znów przypomnieć, że w Indiach nie ma stałych cen i trzeba się targować.

Dibrugarh to typowe indyjskie miasto, zgiełkliwe i niezbyt ciekawe. Nocowaliśmy tam w polecanym przez współpasażera promu, New Ashoka Hotel (132 Rs za 2-osobowy pokój z łazienką). Można go polecić dalej.

Sprawdziliśmy kilka knajpek - najlepsza jest Jain Restaurant (przy tej samej ulicy co hotel). Knajpa cieszy się dużym powodzeniem i jest tam najlepsza "dosa" (cienki, chrupiący placek z nadzieniem, pieczony na bardzo gorącej, gładkiej blasze) jaką jedliśmy w Indiach. Było to chyba najbardziej atrakcyjne miejsce w tym mieście.

Uwaga: onion dosa (cebulowa) kosztuje 12 Rs, butter dosa (maślana) 15 Rs, cheese dosa (serowa) 30 Rs, a smakują i wyglądają identycznie.

Dibrugarh-Miao

Bezpośredni autobus z Dibrugarhu do Miao (znów Arunaczal) wyjeżdża o 12:30 z Arunachal Bus Stand, kosztuje 34 Rs. Oprócz tego można dojechać do miejscowości Tinsukia, skąd są kolejne trzy autobusy do Miao.

Do Miao dojeżdżamy o zmierzchu. Spotkani ludzie za darmo (jak to w Arunaczal przyjęte) zawożą nas do Tourist Lodge (około 3 km od Bus Stand). Bardzo serdeczna obsługa; pokój z łazienką kosztuje 100 Rs, a smaczny posiłek 15 Rs.

Miao-Deban

Aby dostać się do Namdapha Tiger Reserve - parku narodowego leżącego w dżungli, należy udać się do siedziby parku w Miao, aby uzyskać zgodę dyrektora. W przypadku, gdy w hotelikach w miejscowości Deban na terenie parku są miejsca, nie ma problemów z uzyskaniem takiej zgody. Oczywiście naukowcy mają pierwszeństwo przed turystami.

Deban leży 24 km od Miao i brak tu regularnej komunikacji. Warto dowiedzieć się w dyrekcji parku, czy nie będzie tam jechał jakiś samochód od nich. Jeżeli nie, trzeba wynająć taksówkę (cena 550 Rs).

Ceny w parku : wstęp - 50 Rs, samochód - 100 Rs, aparat fotograficzny - 75 Rs, kamera video - 750 Rs, noclegi (pokój z łazienką) - 95 Rs.

Forest Lodge w Debanie jest bardzo pięknie położony; bardzo dobry standard, świetne jedzenie - koszt całodziennego wyżywienia 150 Rs.

W cenę wstępu do parku jest wliczona opieka przewodnika, z którym można wędrować po wytyczonych przez dżunglę ścieżkach. Bez problemu spostrzegamy rozmaite małpy, ptaki, gigantyczne barwne motyle i oczywiście niesłychanie bujną roślinność. Na zobaczenie chociażby jednego z wielkich drapieżników (tygrys, lampart, śnieżna pantera) mamy zaledwie maleńką szansę.

Dibrrugarh

Porannym autobusem wyruszyliśmy w stronę Dibrugarhu, wysiadając w dużej wsi Namphai. Jest to wieś zamieszkała przez plemię Tangsa. Przypadkowo spotkaliśmy bardzo miłego misjonarza, który wędrował z nami do swojej rodzinnej wioski, pokazując nam najbardziej tradycyjne chaty.

Jedna z kobiet włożyła swoją wyjściową biżuterię do fotografii - naszyjnik zrobiony z kolonialnych, brytyjskich monet.

Wieczorem dotarliśmy do Dibrugarhu, gdzie akurat obchodzono uroczyście święto Diwali - festiwal światła. W tej części Indii jest on poświęcony bogini Kali. Wieczorem przed wszystkimi domami i miejscami pracy zapala się lampki oliwne, a w nocy rozpoczyna się zabawa z fajerwerkami, która trwa do białego rana.

Dibugarh - zaćmienie słońca

Chcieliśmy popłynąć promem na drugą stronę Brahmaputry, aby obejrzeć ruiny Malinitanu, ale prom nie kursował z powodu zaćmienia słońca. Zmieniliśmy więc plany i postanowiliśmy pojechać na najbliższe plantacje herbaty, pofotografować pracujące tam kobiety, ale nie spotkaliśmy tam nikogo. Tego dnia całkowite zaćmienie słońca było w Radżastanie, a w Assamie mogliśmy obserwować tylko częściowe zaćmienie. Ludzie w tym dniu nie pracowali, gdyż, jak nam wyjaśniono, w takim dniu może być koniec świata i należy się przygotować...

Pojechaliśmy więc kursującym mimo zaćmienia słońca autobusem na assamską wieś i pobrodziliśmy wśród pól ryżowych, rozlewisk, bambusowych chat i bawołów z nieodłącznymi czapelkami złotawymi na grzbiecie.

Dibrugarh-Malinitan-Sibsagar

Promem przepłynęliśmy Brahmaputrę (20 Rs), potem jeepem (10 Rs) do rzeczki, łodzią (5 Rs) przez rzeczkę i kolejnym jeepem (10 Rs) do Silapataru. Stamtąd rikszą motorową (7 km) do Likabali, gdzie zwiedziliśmy ruiny świątyni Malinitan. Są one warte zobaczenia, ale tylko, gdy się jedzie z Alongu do Silapataru. Osobny wyjazd nie jest konieczny.

Wróciliśmy do Dibrugarhu tą samą drogą, zabraliśmy bagaże i mikrobusem pojechaliśmy do Sibsagaru. W Assamie komunikacja jest tak dobra, że nie ma potrzeby analizowania rozkładu jazdy.

W Sibsagarze nocowaliśmy w znajdującym się blisko dworca autobusowego hotelu Annapurna Lodge (120 Rs za 2-osobowy pokój z łazienką).

Źródło: TravelBit

TravelBit Tekst pochodzi z książki
wydanej przez Agencję Travelland
prowadzonej przez
Centrum Globtroterów TravelBit

 warto kliknąć

<< wstecz 1 2 3 4 5 dalej >>


w Foto
Przewodniki - Przez Świat I
WARTO ZOBACZYĆ

Ziemia Święta: Mieszkańcy Izraela
NOWE WYSTAWY
PODRÓŻE

WIK 3: Jarosław i Ukraina
kontakt | redakcja | reklama | współpraca | dla prasy | disclaimer
copyright (C) 2003-2013 ŚwiatPodróży.pl