4P-2: Aconcagua 6962 m - ciąg dalszy
| Grzegorz Zięba
|
|
 |
Aconcagua - południowa ściana |
Dzień 9
Jesteśmy chyba jedyną wyprawą, której się nigdzie nie spieszy. Normalnie z rana wszyscy już na nogach, namioty spakowane, gotowi do wyjścia, a my zwyczajnie zawsze na końcu. Dzisiaj w planie przejście przez obóz Berlin (5800 m) do położonego 150 m wyżej obozu o nazwie White Rocks (5950 m) i jutro atak na szczyt.
Droga przebiegła sprawnie. Całość zajęła nam około 2,5 godz. Około 17:00 rozbiliśmy namiot i zaczęliśmy gotować - szczególnie wodę, której potrzebowaliśmy na dzień szczytowy.
O 21:00 idziemy spać. Twan nastawia zegarek na 5:30 rano i straszy, że może nie zadzwonić jak go ściągnie z ręki. Od godziny 1:30, regularnie co 30 minut, budzę się i sprawdzam czas i tak do samego rana...
 |
Acon - z Nido de Condores |
Punktualnie o 5:30 robimy pobudkę, ubieramy kurtki puchowe i rozpoczynamy marsz ku szczytowi. Początek jest nawet przyjemny. Prędkość wiatru prawie 0 km/h, co nas bardzo cieszy. Wczoraj dostaliśmy informacje, że będzie super pogoda i to ma być ostatni dzień z szansą na szczyt.
Około 12:00 meldujemy się na początku żlebu zwanego Canaletta - to podobno najgorszy odcinek w drodze na szczyt. Luźne kamienie i wrażenie, że z każdym krokiem w górę stoi się w miejscu. Po 20 - minutowym odpoczynku rozpoczynamy walkę z Canaletta.
Teraz możemy się przekonać, że tak jest naprawdę. Mam wrażenie, że idę już jakieś 30 minut a wciąż jestem na początku. Po około 40 minutach Twan znika z pola widzenia. Zaczynam się zastanawiać, co się stało. Ostatnio jak go widziałem, to stał jak wryty i tylko machał do mnie, żebym szedł do góry.
 |
W drodze |
Próbuję nawiązać kontakt z innym kolegą z Holandii, który w czasie wyprawy dołączył do nas tylko w celu wejścia na Aconcague. Jak się okazuje, on też nie może dosięgnąć wzrokiem Twana...
Idziemy wyżej. Podejście szczególnie w ostatnich partiach robi się strome, a to ze względu na wcześniejsze opady śniegu, który teraz zamienia się w lód.
Około 14:00 z minutami jestem bliski wejścia na szczyt. Po kilku minutach przerwy rozpoczynam podjecie - jeszcze około 15 metrów i szczyt!
Źródło: informacja własna
|