Ch 4; Irkuck i Buriacja
| Michał Mielnikow
|
|
 |
Irkuck - widok na dworzec |
5 lipca
Jednak podróż kolej± transsyberyjsk± z powodu nic nie robienia jest do¶ć męcz±ca i wszyscy cieszyli¶my się, gdy dojechali¶my w końcu do Irkucka. Podziwiam ludzi, którzy musz± jechać dalej, a w szczególno¶ci naszych s±siadów z przedziału, którzy wracaj± do domu, do Władywostoka, a jad± od Petersburga cały czas poci±giem. Studiuj± w Petersburgu i od dwóch lat nie byli w domu...
Po wyj¶ciu z poci±gu zaczęli¶my się zastanawiać nad noclegiem. Babcia Maćka znała kiedy¶ księdza, który jest proboszczem tutejszej polskiej parafii, więc postanowili¶my znaleĽć polski ko¶ciół. Przy dworcu spotkali¶my grupę Niemców, którzy przejechali Syberię na motorach, chwilę sobie z nimi porozmawiali¶my o ich wyczynie, po czym oni musieli jechać dalej. A my spotkali¶my kolejnych podróżników - tym razem grupę Polek, które jechały nad Bajkał i spotkały się pierwszy raz razem dopiero w Irkucku. Poznały się przez Internet... Powiedziały nam, jak doj¶ć do polskiego ko¶cioła i rozstali¶my się po krótkiej rozmowie.
W ko¶ciele niestety nie pracował już ksi±dz, który miał nas przyj±ć, ale przyjęła nas polska zakonnica. Opowiadała nam ona długo o realiach tutejszego życia. Dowiedzieli¶my się na przykład, że pielęgniarka w Irkucku zarabia równowarto¶ć 200zł, a ceny w sklepach s± przecież zbliżone do tych w Polsce. Rozmowa ta była dla nas na pewno ciekawym do¶wiadczeniem. Nareszcie wzięli¶my prysznic!!!
6 lipca
 |
W drodze do Ułan Ude |
Dzisiaj ruszamy do Ułan Ude, stolicy Buriacji. Jednak zanim to uczynimy, musimy wymienić nasze czeki podróżne na dolary. ZnaleĽli¶my bank, w którym to uczynili¶my i następnie znaleĽli¶my busa, którego mogli¶my wynaj±ć za w miarę przystępn± dla nas cenę. Musieli¶my jechać busem, bo nie było już miejsc na poci±g.
 |
Bajkał z okien naszego busa |
Po drodze zatrzymali¶my się nad Bajkałem. Jezioro to zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Szkoda tylko, że było pochmurnie, ale może dlatego zapamiętamy go takim niezwykłym... Zjedli¶my sobie rybę kupion± na przydrożnym stoisku i pojechali¶my dalej, aż do samego Ułan Ude...
Kiedy już tu dotarli¶my, był wieczór. Chcieli¶my z pocz±tku od razu jechać dalej do granicy rosyjsko - mongolskiej, jednak kierowcy ż±dali od nas stanowczo za dużo pieniędzy, toteż stwierdzili¶my, że pojedziemy rano. Podzielili¶my się na grupy i czę¶ć pilnowała plecaków, a reszta szukała miejsca do spania. Po pewnym czasie znaleĽli¶my jaki¶ park, niestety trafili¶my chyba na jakie¶ ¶więto i w miejscu tym kręciło się strasznie dużo ludzi. Mimo to byli¶my tak zmęczeni, że położyli¶my się spać z rozstawieniem wart, na karimatkach i w ¶piworach w samym ¶rodku parku.
 |
W drodze do Mongolii |
Po krótkiej chwili zbudził nas jaki¶ umundurowany człowiek, którego się wystraszyli¶my, bo nie wiedzieli¶my do końca, czego od nas chce. Zebrali¶my się szybko z tamtego miejsca i poszli¶my szukać innego legowiska. Położyli¶my się w parkowej altanie. Nawet nie zd±żyli¶my zasn±ć, gdy zaczepiło nas dwóch Buriatów chc±cych z nami porozmawiać, na szczę¶cie szybko poszli. Jak się okazało poszli po alkohol i przyprowadzili ze sob± grupę swoich znajomych. Otworzyli¶my polsk± żubrówkę przeznaczon± na łapówki dla rosyjskich celników i milicjantów i bawili¶my się z nimi do białego rana. Bardzo miło wspominamy towarzystwo Buriatów, którzy s± strasznie otwartymi i wesołymi ludĽmi.
¬ródło: informacja własna
|