Ch 12; Dali
| Michał Mielnikow
|
|
 |
Okolice Dali |
24 lipca
Wstaliśmy rano i niechętnie zmierzaliśmy do dworca autobusowego żegnając się z miejscem, które tak nas zauroczyło. Wsiedliśmy do autobusu i pojechaliśmy do Dali. Krajobraz za oknem nie był już taki górzysty. Był bardziej tropikalny - odczuwało się to także po temperaturze panującej w autobusie. Także roślinność była już całkiem inna.
 |
Jezioro Erhai |
Gdy już tu dotarliśmy okazało się, że nie jesteśmy we właściwym Dali, o czym poinformowały nas jadące tym samym autobusem Niemki podróżujące po Chinach już ósmy miesiąc. Powiedziały nam, że jesteśmy w New Dali i że miejsce, do którego chcieliśmy dotrzeć jest parę kilometrów wcześniej. Mieliśmy dość poważny problem, gdyż Olek jechał późniejszym autobusem i nie wiedzieliśmy gdzie wysiądzie i jak się mamy z nim umówić, byśmy się nie pogubili. W końcu wysłaliśmy mu sms - a, w którym napisaliśmy, żeby wysiadł w starym Dali i żeby czekał na dworcu na nas. My tymczasem pojechaliśmy do Starego Dali miejskim autobusem.
 |
Gdzieś nad jeziorem Erhai |
W Old Dali okazało się jednak, że jest tu kilka głównych dworców. Więc jeździliśmy od jednego końca miasta do drugiego, by znaleźć właściwy dworzec, na którym czeka na nas Olek. Gdy po trzech godzinach już się wszyscy odnaleźliśmy, poszliśmy szukać taniego miejsca do spania. Znaleźliśmy je po niedługim spacerze i poszliśmy zwiedzać miasto. To miejsce należało - podobnie jak Lijang - do miejsc niezwykłych na trasie naszej wyprawy.
 |
Pola ryżowe niedaleko Dali |
Było ono położone nad pięknym jeziorem Erhai mającym kształt ucha, gdzie rybacy łowią ryby przy pomocy tresowanych kormoranów. Ptakom tym zawiązuje się szyję by nie zjadały upolowanych ryb. Po drugiej stronie jeziora wznoszą się góry. W tym niezwykłym krajobrazie stoją piękne, zabytkowe pogody. Miasto to charakteryzuje się atmosfera pełną zabytkowych świątyń, domów i sklepików. A ludzie w mieście często są ubrani w ludowe stroje nacji Bai, co dodaje temu miejscu uroku.
 |
Takie btyczki jeżdżą w Dali |
Jest tu wielu obcokrajowców, o czym mogliśmy się wiele razy przekonać. W trakcie szukania hotelu natrafiliśmy nawet na Polaka - nazywał się Bartek Lechowski i jechał do tej pory tą samą trasą co my, tyle, że my mieliśmy skończyć naszą podróż po Azji w Wietnamie, a on jedzie dalej przez Tybet, Nepal, Indie, Pakistan, Iran, Turcję do Europy. Jechał przez cały czas sam...
 |
Krajobraz otaczający Dali |
Było to niezwykłe spotkanie i bardzo nas ono zaskoczyło. Umówiliśmy się z naszym nowopoznanym kolegę na wieczór na piwko i poszliśmy dalej szukać hotelu. Dotarliśmy w końcu do guesthousu, gdzie była wystarczająca ilość miejsc by nas wszystkich w nim przenocować. Tu spotkaliśmy kolejnych Polaków - kobietę i mężczyznę - podróżujących od sześciu miesięcy po Azji południowej. Planowali oni za 3 miesiące być w Polsce. Po tym spotkaniu stwierdziliśmy, że Dali to bardzo niezwykłe miejsce skoro spotkaliśmy tu więcej Polaków, niż podczas całej naszej wyprawy.
 |
Okolice Dali |
Część z nas pojechała po bilety do New Dali, by z samego rana pojechać do Kunmingu, a reszta odpoczywała zwiedzając miasto. Biletów oczywiście nie było i trzeba było kupić w Old Dali przy pomocy pośrednika. Wieczorem spotkaliśmy się z Bartkiem Lechowskim z Głogowa przy piwie i opowiadaliśmy sobie o naszych dotychczasowych doświadczeniach podróżniczych. Było to bardzo przyjemne spotkanie...
Przed spaniem poszliśmy na kolację. Mieliśmy iść wszyscy razem, ale się pogubiliśmy...Umówiliśmy się na rano z Bartkiem, by ten dał nam kopie swoich płyt ze zdjęciami, abyśmy wysłali na jego adres domowy.
Źródło: informacja własna
|