Ch 6; Chiny, Pekin
| Michał Mielnikow
|
|
Gdy już otworzyli ambasadę, po wypełnieniu wszystkich papierków, jeszcze raz zapytali¶my się tamtejszego urzędnika, czy nie dałoby się dać nam dłuższego tranzytu. Powiedział z u¶miechem na twarzy, że nie ma takiej możliwo¶ci. Zmartwieni trochę tym faktem dali¶my do okienka wszystkie papierki wraz z naszymi paszportami. I w tym momencie u¶miechnęło się do nas szczę¶cie, bowiem na widok naszych paszportów z orzełkiem na czerwonym tle miłemu Wietnamczykowi za¶wieciły się oczy z rado¶ci. Okazało się, że ten niepozorny człowieczek przez cztery lata pracował w Polsce jako urzędnik konsularny przy ambasadzie swego kraju. Bardzo dobrze wspomina pobyt w Polsce i strasznie podobał mu się Kraków, do którego jeĽdził na wycieczki twierdz±c, że to najbardziej magiczne miejsce na ¶wiecie. Dzięki temu zbiegowi okoliczno¶ci i krótkiej pogawędce na temat Polski dostali¶my wizy pobytowe dziesięciodniowe taniej niż tranzytowe jednodniowe. Bardzo się ucieszyli¶my tym faktem i z wiz± w paszporcie, pojechali¶my na dworzec, z którego mieli¶my jechać do Huanghua, gdzie chcieli¶my zdobyć Wielki Mur Chiński noc± i przespać się na nim.
 |
Wspinaczka na Chiński Mur |
Po drodze zepsuł nam się autobus i musieli¶my czekać na zastępczy. Następnie zmienili¶my pojazd na wynajętego busa. Postanowili¶my jechać do takiego miejsca, gdzie mur ten nie jest odrestaurowany a "dziki" i gdzie nie ma turystów. Stwierdzili¶y bowiem, że tylko w takim miejscu będziemy w stanie sobie wyobrazić jak wygl±dał mur i życie stacjonuj±cych na nim żołnierzy w czasach, gdy biegła nim granica cesarstwa. Chcieli¶my także wej¶ć na niego noc±, by obudzić się na nim o wschodzie słońca. Zjedli¶my kolację w wiosce i zostawili¶my w restauracji plecaki bior±c tylko ze sob± ¶piwory, karimaty i pożyczon± od naszego kierowcy latarkę. Wspinaczka noc± okazała się być wspaniałym pomysłem i niezapomnian± przygod±, któr± będziemy pamiętać do końca życia. Po trzygodzinnej wspinaczce poszli¶my spać przy przepięknie rozgwieżdżonym niebie.
13 lipca
 |
Mur Chiński |
Wstali¶my o 5 rano, kiedy to wschodzić zaczęło słońce. Wtedy tak naprawdę po raz pierwszy zobaczyli¶my Wielki Mur Chiński w całej okazało¶ci, poprzedniego dnia bowiem było tak ciemno, że widzieli¶my tylko jego zarys.
 |
Widok na Mur Chiński |
Gdy już przestali¶my rozkoszować się tym widokiem, zaczęli¶my wracać do wioski, w której dzień wcze¶niej zostawili¶my nasze plecaki. Ja i Olek chcieli¶my wracać drog±, któr± przyszli¶my, czyli murem. Reszta wolała i¶ć pobliskim lasem. Dlatego też się rozdzielili¶my.
 |
Widok na Mur Chiński |
Droga powrotna murem była do¶ć stroma, ale poradzili¶my sobie. Gdy już zeszli¶my, zobaczyli¶my przed wej¶ciem na mur tablicę z napisem NO CLIMBING. Szkoda, że nie widzieli¶my jej w nocy... choć pewnie i tak by¶my się nie wycofali. Gdy już się wszyscy razem spotkali¶my na dole zjedli¶my ¶niadanie i pojechali¶my w stronę Pekinu.
 |
Wielki Mur |
Gdy już tu dotarli¶my, udali¶my się na dworzec kolejowy, sk±d mieli¶my poci±g do Chengdu. Czekała nas 26 - cio godzinna podróż tak zwanymi hard seatami, czyli najgorsz±, ale zarazem najtańsz± chińsk± klas± poci±gów. Podróż ta nie należała z pewno¶ci± do najprzyjemniejszych, bior±c pod uwagę to, że w naszym wagonie było mnóstwo ludzi, z czego wszyscy gło¶no krzyczeli i rzucali ¶mieci na podłog±. Do tego jechały z nami małe dzieci, które przez cał± noc płakały. W poci±gu tym było więc cały czas brudno i gło¶no. Ale nie tylko z powodu dzieci. Również dlatego, że przez cały czas wł±czony był telewizor z jakimi¶ chińskimi teledyskami...
¬ródło: informacja własna
|